Republika powstaje niczym feniks z popiołów

Zdawałoby się, że po latach walk z Imperium, nie jest w stanie wiele nas zaskoczyć. Nie tak dawno temu jednak nastał dla nas tragiczny w skutkach dzień, który pamiętany będzie przez całe pokolenia. Obywatele Republiki, którzy w tym czasie pełnili służbę na froncie, nadali mu kryptonim „FAI1.1”.

Nic nie zapowiadało tragedii, która miała nastąpić.

 

Tajne służby imperium w typowy dla siebie sposób zmanipulowały swoich obywateli odwołując się do najbardziej pierwotnych instynktów, jakimi słabe umysły się kierują. Poskutkowało to mobilizacją niespotykaną w całej galaktyce. Mężczyźni i kobiety, starzy i młodzi, wszyscy chwycili za broń, lub cokolwiek co mogło jako broń posłużyć i ruszyli na Ilium. Ilość mięsa armatniego była tak przerażająca, że świeżo upieczonych imperialnych żołnierzy transportowano niczym trzodę chlewną w ciasno upchanych lukach bagażowych.

Tuż po rozładunku tusza pomalowanych na czerwono imitacji Williama Wallace’a przelała się przez tereny ilium paląc, gwałcąc i mordując wszystko, co stanęło im na drodze, nie bacząc na kolejność wykonywania tych czynności. Armia Republiki wspierana zakonem Jedi i oddziałami specjalnymi z ramienia tajnych służb, dzielnie próbowała stawić czoła najeźdźcy. Jednak jak przysłowie głosi „kiedy wrogów kupa i Herkules …”.

Ilium było stracone. Główna baza znalazła się pod nieustępującym nawet na chwilę oblężeniem. Każdy kto choćby na chwilę wychylił się, by spojrzeć na przelewającą się pod murami masę, zostawał trafiany zręcznym harpunem i wciągany w rozrywającą go na strzępy hordę żądnych krwi najemników tratujących się nawzajem, byle tylko dorwać się do kawałka zdobyczy. Nie oszczędzali nikogo. Jak podają późniejsze źródła, ciała ofiar tego mordu znajdowane były bez zegarków, butów, a czasem nawet spodni. Reporterzy nie chcieli więcej  przekazywać informacji, gdyż słowa więzły im w gardłach w trakcie relacji.

Sytuacja na Ilium miała też swoje niebagatelne skutki ekonomiczne, które błyskawicznie odbiły swoje piętno na społeczności prostych mieszkańców naszych planet. Manifestacje, strajki, zamieszki. Każdy kto tylko mógł i zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji wyszedł na ulice swego miasta i przyłączał się do maszerujących obywateli. Oburzeniu nie było końca. Ze smutkiem też należy dodać, że część słabszych psychicznie obywateli Republiki, pod naporem negatywnych relacji z frontu, spakowała swój marny życiowy dorobek i przeniosła się na planety, nad którymi pieczę sprawowało Imperium.

Piszę to już w czasie, gdy inwazja została powstrzymana a nieliczne grupy imperialistów skutecznie ścigane są po całej planecie. Gdyby jednak nie reakcja tajnych służb republiki, być może nikt nie dowiedziałby się nawet o tym, co zaszło.

Dzień po zamieszkach Senat inspirowany przez agencje wywiadowcze ogłosił amnestię dla drobnych przestępców wykazujących pewne specyficznie predyspozycje. W zamian za pracę na rzecz republiki oraz wypełnianie celów wyznaczonych przez agentów operacyjnych, Senat obiecał przymykać oko na środki, jakich używaliby do wykonywania swych powinności.

Poskutkowało to szybkimi akcjami dywersyjnymi, dzięki którym między innymi ograniczone zostały możliwości transportu Imperialnej floty. Siły imperialne pozbawione świeżych dostaw mięsa armatniego szybko zaczęły słabnąć, a ich ograniczona liczebność w danych sektorach Ilium poskutkowała liczniejszymi zwycięstwami, co za tym idzie, wzrostem morale wśród republikańskiej armii. Kiedy tylko oddziały stacjonujące na Ilium dostrzegły, że z ilością przeciwników i ich szybkim pięciem się po szczeblach imperialistycznej hierarchii wcale nie idą w parze umiejętności bitewne, to nawet małe zorganizowane grupy, przy wykorzystaniu podstawowych taktyk, były w stanie rozbić wielkie czerwone armie na mniejsze oddziały i roznieść je w pył.

Sytuacja została odwrócona. Morale w szeregach imperium malało z dnia na dzień. Jednym z kluczowych osiągnięć było nie do końca przypadkowe odnalezienie głównej bazy imperium na planecie Ilium przez legion IX Kohorty.

Ta elitarna jednostka dała się nam już poznać prezentując swoją siłę, jedność i oddanie Republice, maszerując przez ulice Coruscant i oddając hołd w siedzibie senatu. Pierwsze mianowania na wiernych legionistów, jak i późniejsze zwieńczenie spotkania marszem na trzy główne bazy Imperium w odległych miejscach galaktyki, zostały uchwycone przez naszych kamerzystów.

Planujemy w przyszłości przyglądać się bliżej poczynaniom tej grupy, która w charakterystyczny sposób, z sercem pełnym zapału, regularnie eksterminuje wszelkie przejawy imperialnej aktywności w najdalszych zakątkach galaktyki.

Agencja Prasowa TOR

You may also like...