Budowa murów

– Przynieś!
– Podaj!
– Pozamiataj!
Takie życie rekruta… Trzeba zapłacić frycowe, ale żeby samemu kamienie na mury nosić? Zaprawę kłaść!?? To już przegięcie!
– Jestem wojownikiem, nie niewolnikiem! Blondyna powtarzała te słowa niczym mantrę. Szept doniosła kamień na wyznaczone miejsce i padła wycieńczona. Chwilę potem tuż obok usiadł ciężko na „jej kamieniu” jeden z legionistów. Pokryty od stóp do głów miałkim pyłem, tak że tylko oczy i rząd zębów wyszczerzonych błyszczały w zadowolonym uśmiechu.
– I jak Szept? Jak ci idzie?
O kurwa… to Trybun!
– Świetnie! — dziewczyna podniosła się natychmiast na nogi.
– Masz jeszcze siły? Dasz radę?!
– Oczywiście!
– No to do roboty, musimy skończyć przed zmierzchem!
Wtedy dopiero blondi rozejrzała się po placu budowy. Trybun, Centurioni, Legioniści, Rekruci wszyscy pracowali tak samo. Ramię przy ramieniu. Wbijając pale, ciągnąc potężne bloki piaskowca, czy kładąc zaprawę. Szept spaliła raka wspominając jeszcze przed chwilą wypowiedziane pod nosem słowa i zabrała się do pracy. Tylko jedna osoba pracowała ciężej niż inni: Eagle, bo prócz ciągania wielkich bloków piaskowca musiał pilnować by praca postępowała zgodnie z planem. Zanim nastał zmierzch praca była skończona… Wewnętrzny mur powstał!

„”,

You may also like...